Legia uciekła spod topora. Papszun chwali ławkę po thrillerze w Gdyni

Marek Papszun Legia

Legia Warszawa zremisowała 2:2 z Arką Gdynia, choć jeszcze w 90. minucie przegrywała 0:2. Trener Marek Papszun podkreślał po meczu charakter zespołu i kluczową rolę rezerwowych.

Mecz w Gdyni długo układał się nie po myśli Legii Warszawa. Stołeczny zespół stracił dwa gole po stałych fragmentach gry i do samej końcówki przegrywał 0:2. Odwrócenie losów spotkania przyniósł Antonio Čolak, który pojawił się na boisku w 74. minucie i dwukrotnie trafił głową po rzutach rożnych.

Remis oznacza, że Legia nie wygrała już jedenastego ligowego spotkania z rzędu, ale przebieg meczu sprawił, że punkt w Trójmieście został przyjęty z ulgą. Warszawianie pokazali determinację i skuteczność w doliczonym czasie gry, odpowiadając na wcześniejsze zarzuty dotyczące braku charakteru.

Papszun zwracał uwagę na dobrą organizację Arki Gdynia oraz trudne warunki, w jakich przyszło rywalizować jego drużynie. Jednocześnie podkreślił znaczenie zmian i gry na dwóch napastników, która pozwoliła zepchnąć gospodarzy do defensywy w końcówce spotkania.

„To był szalony mecz. Gdy przegrywaliśmy 0:2, wydawało się, że jest po nas. Uratowali nas zawodnicy z ławki, a szczególnie Čolak. To efekt jego codziennej pracy i nastawienia” – powiedział Marek Papszun po meczu.

Choć seria bez zwycięstwa Legii nadal trwa, remis w Gdyni może mieć dla zespołu większe znaczenie mentalne niż czysto punktowe. Odrobienie dwóch bramek w końcówce na trudnym terenie to sygnał, że drużyna Papszuna wciąż potrafi reagować w kryzysowych momentach.

 

Komentarze 2

Zaloguj się, aby móc dodawać komentarze
Reklama 18+